Na północ – recenzje

Od Ej, Szwagier:

Na album „Na północ” Marcina Bałczewskiego i Łukasza Godlewskiego czekałem odkąd o nim usłyszałem kilka miesięcy temu. Jeżeli śledzicie mój kanał – a chcę wierzyć, że tak jest – to mogliście zobaczyć go już w marcowych zapowiedziach. Wydanie opóźniło się ze względu na formalności związane z dotacjami, ale nareszcie jest!

Zacznijmy od tego, że XIX wiek to fascynujący moment w dziejach. Postęp technologiczny pozwalał wreszcie na szybsze zapełnianie ostatnich białych plam na mapie świata. Trwał wyścig na bieguny.

I właśnie o takiej próbie zdobycia Bieguna Północnego opowiada ta oparta na faktach historia. Trzej podróżnicy rzucają wyzwanie dzikiej naturze i postanawiają osiągnąć swój cel balonem 🎈Do napisania scenariusza zainspirowały Marcina Bałczewskiego fotografie wykonane przez jednego z uczestników wyprawy.

Scenariusz dba o historyczną poprawność, nie gubi przy tym swojego podstawowego celu – bo bawi jak jasna cholera! Bałczewski napisał scenariusz tak, że czujemy narastające napięcie od początku drugiego aktu (około 30 strony) aż do końca całości. Pomimo braku elementów nadnaturalnych, miałem silne skojarzenia z „Terrorem” Dana Simmonsa.

Warto zwrócić uwagę również na szczegóły, o których autor pamiętał przy pisaniu poszczególnych postaci. Robią dokładnie to, co niemal każdy postawiony w sytuacji granicznej: pocieszają się, zaklinają rzeczywistość, wreszcie powoli załamują. Bo nie jest żadnym spojlerem, że wyprawa – tak rzeczywista, jak i ta pokazana w komiksie – kończy się tragicznie.

Owacja na stojąco należy się za „Na północ” ilustratorów Łukasz Godlewski art. Ten komiks to perełka! Jeden z najpiękniejszych rodzimych albumów, jakie trafiły w moje ręce. Godlewski wspaniałe operuje wąską paletą kolorów, która zostaje wzbogacona tylko w jednym – totalnie uzasadnionym – momencie. Zacięte i zmarznięte twarze bohaterów po raz kolejny przywodzą na myśl „Terror”. Show kradną arktyczne pejzaże i ich fauna. Coś niesamowitego. Myślę, że każdy scenarzysta komiksowy tworzący pomiędzy Odrą a Bugiem byłby zaszczycony mogąc pracować z takim rysownikiem.

Timof Comics wydał prawdziwą perełkę. Jeżeli lubicie literaturę podróżniczą, sięgnijcie bez wahania. Dziękuję wydawcy za przesłanie egzemplarza do recenzji.

Moja ocena: ❄️❄️❄️❄️❄️❄️❄️❄️⚪⚪

KAWERNA

LUBIĘ KOMIKSY

KOMIKSOPEDIA

To nie tylko emocjonująca historia o walce człowieka z naturą, lecz także przypomnienie o czasach, gdy na mapach świata wciąż istniały miejsca czekające na odkrycie, a granica między bohaterstwem a szaleństwem bywała niezwykle cienka. Dzięki temu album Bałczewskiego i Godlewskiego okazuje się nie tylko udaną adaptacją fascynującego fragmentu historii, ale również jednym z tych komiksów, które po zamknięciu ostatniej strony zachęcają do dalszego zgłębiania opowiedzianych wydarzeń. – „Na północ” (Timof Comics) omawia Maciej Bachorski.

TWÓJ STARY CZYTA KOMIKSY

Natura jest wobec nas obojętna. Wyznacza nam granice, poza które możemy sięgać, ale musimy spodziewać się, że zostanie to okupione wysoką ceną. Szczególnie gdy wiara we własne siły, chęć zdobycia sławy czy żądza odkrywania przekraczają nasze możliwości. Teraz pozostały nam już tylko oceany i kosmos, ale pod koniec XIX wieku białych plam na mapie było jeszcze sporo. Jedną z nich były bieguny.

❄️Siadając do lektury “Na północ” Marcina Bałczewskiego iŁukasza Godlewskiego (wydanego pięknie przez Timof Comics), wiemy jakiego finału się spodziewać. Jeśli choć trochę interesuje was historia odkryć geograficznych, to musieliście słyszeć o próbie zdobycia północnego bieguna drogą powietrzną przez Salomona Augusta Andree wraz z Nilsem Ekhornem i Nilsem Strindbergiem. I o tym jak się zakończyła. Czytanie “Na północ” nieco przypominało mi oglądanie “Elvisa” – cieszysz się kunsztem twórców dzieła, ale wiesz że historia za chwilę zrobi się mroczna i nieprzyjemna. No i robi się.

❄️Łukasz Godlewski buduje niemal horrorowy klimat komiksu surową kreską i monochromatycznym barwieniem plansz. Choć robi w jednym kadrze wyjątek i jest to jak dla mnie jeden z mocniejszych momentów tego komiksu. Oczywiście nie zdradzę o co chodzi, by nie odbierać wam emocji, która mu towarzyszy.

❄️No więc natura jest wobec nas i naszych starań, dążeń, życzeń obojętna. Prawa fizyki są nieubłagane – co się wzniesie musi w końcu opaść. I nawet gdy jesteśmy przekonani, że zadbaliśmy o wszystko co potrzebne i przewidzieliśmy każdy scenariusz, ta obojętna natura pokazuje nam jak śmieszne są nasze starania. I nie pozostaje już nic oprócz trudu, mozolnej i wyczerpującej walki o przetrwanie. W przypadku wyprawy Andree walka ta była też potwornie monotonna. Pokonywanie ze względu na zbyt duży ciężar ekwipunku wielokrotnie tej samej trasy musiało wyczerpywać i fizycznie i psychicznie. I gdy to czytacie, możecie pomyśleć “to musi być nudny komiks”. Nic bardziej mylnego – udało się Łukaszowi tak budować atmosferę, a Marcinowi tak ułożyć scenariusz, że ta monotonia staje się elementem budującym grozę i nakręcającym klimat całej opowieści.

❄️Tym samym “Na północ” jest komiksem innym niż czytane do tej pory przeze mnie podróżnicze komiksy historyczne. Mamy tutaj elementy wprowadzenia, opisujące przygotowania do wyprawy, z datami, historycznymi postaciami, przedstawione w nieco “afabularnym” stylu komiksów “na zamówienie”, upychających maksimum faktów na minimum stron z oczywistą szkodą dla fabuły. Tutaj zostało to ograniczone do niezbędnego minimum pozwalającego naszkicować historyczny kontekst. A dalej mamy już przemyślaną graficznie (kolorystycznie i kompozycyjnie) smutną i przerażającą historię. Jeżeli ktoś jest tak stary jak Twój Stary, to pamięta podróżniczą serię wydawnictwa Sport i Turystyka. No to “Na północ” to zupełnie inna półka, a jeśli macie po tamtych zeszytach jakieś złe wspomnienia (szczególnie co do poziomu staorytellingu), które mogłyby was odwodzić od lektury, to zapomnijcie o nich.

❄️Jest dla mnie absolutnie niesamowitą sprawą obserwowanie, jak rozwija się talent Łukasza Godlewskiego. Ewolucja kreski (nie tracąc jednak charakterystycznego surowego charakteru), świadome operowanie kolorem (te monochromy to mistrzostwo), kompozycje plansz – tu wszystko gra i sprawia, że Łukasz stał się dla mnie autorem, którego komiksy będę brał w ciemno.

Ale czy na pewno “w ciemno”….?

❄️Lektura “Na północ” przyniosła mi podwójną satysfakcję: obcowania ze świetnym komiksem i możliwości podglądania warsztatu rysownika w kontekście jego zmagań z oddaniem wizualnych uwarunkowań opowieści osadzonej w realiach historycznych. Jak to możliwe? Od roku obserwowałem postępy prac Łukasza nad “balonem” na Patronite. I dlatego nie “w ciemno”, bo regularnie wrzuca tam Łukasz zajawki tego nad czym pracuje, opisuje jak rozwiązuje problemy z narracją graficzną, jak szuka informacji, referencji, źródeł. Jest to absolutnie fascynujące i uświadamia ile pracy wkłąda w komiks rysownik. Nie chcę tu umniejszać w niczym roli scenarzysty, ale to rysownik musi sprawić by zdanie ze scenariusza typu “bohaterowie krzątają się” było elementem wizualnym, który nie znudzi czytelnika. Tu zagrało wszystko, to co Marcin Bałczewski opowiedział, Łukasz Godlewski ubrał w piękną i straszną warstwę wizualną, co wspólnie dało nam kolejny świetny polski komiks.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *